Powietrze było rześkie. To całkiem miłe uczucie biorąc pod uwagę fakt, że przez większość czasu spędzonego w Meksyku zmuszona byłam do wdychania sporych dawek wilgoci. Nie było zbyt gorąco, trzeba było wręcz ubrać na siebie kurtkę. Wiatr delikatnie muskał moją twarz, jego podmuchy świszczały w uszach. Zdawały się opowiadać historię o ludziach, którzy zamieszkiwali to miejsce setki lat temu. O Aztekach z Teotihuacan. O ich bestialskich tradycjach oraz o tym, jak wielka cywilizacja padła od hiszpańskiego buta. Podróżowanie po Meksyku to było prawdziwie fascynujące zajęcie.

Kupiłam bilet wstępu do strefy archeologicznej Teotihuacan. Kosztował grosze biorąc pod uwagę to, że umożliwiał spacerowanie wśród budynków najważniejszego ośrodka kultury prekolumbijskiej. Po przekroczeniu szlabanu, w jednej chwili patrzyło na mnie kilkanaście wieków, które zaklęte zostały w przedziwnych budowlach.

Podróżowanie po Meksyku

Miejsce, gdzie ludzie stają się bogami.

Nazwa Teotihuacan wywodzi się bezpośrednio z języka nahuatl, najbardziej rozpowszechnionej mowy z grupy uto-azteckiej. W wolnym tłumaczeniu oznacza tyle co „miejsce, gdzie ludzie stają się bogami”. Co ciekawe nahuatl stanowił niegdyś główny język Azteków. Nie oznacza to jednak,  że jest on martwy tak jak łacina, ponieważ do dziś za jego pomocą porozumiewa się ze sobą ponad półtora miliona mieszkańców Meksyku.

Strefa archeologiczna Teotihuacan znajduje się na północny wschód od miasta Meksyk. Aby się tam dostać pokonałam kilkadziesiąt kilometrów w lokalnym autobusie, w którym cuchnęło spoconymi ciałami i frytkami utopionymi w keczupie. Wszystko po to aby znaleźć się w mieście, które według lokalnych legend zostało wzniesione przez istoty zwane quinametin, czyli olbrzymów. Jeżeli wgłębimy się w te pradawne wierzenia, to dowiemy się o tym, że mieli oni bytować na Ziemi na długi czas przed pojawieniem się na niej ludzi, ale potem zginęli wskutek wielkiej katastrofy.

Teotihuacan

Lata świetności miasta przypadają na okres pomiędzy IV, a VII wiekiem. Wokół centrum, które było ściśle związane z kwestiami religijnymi istniało miejsce służące celom czysto mieszkalnym. Jego plan opierał się na prostokątnej siatce ulic. Swoją drogą, ten sposób budowy miast do dziś cieszy się sporą popularnością. Zamieszkujący to miejsce zbudowali wielkie zbiorniki na deszczówkę, za ich „kadencji” powstały place targowe i spichlerze. Jednak jako, że wiedzieli oni, że w życiu potrzeba także rozrywek wznieśli także teatry oraz boiska do gry w pelote. Całkiem nieźle jak na „dzikusów”, nieprawdaż?

Plan miasta podzielony był na dwie części. Pierwsza z nich przebiegała od północnej części do południowej i nosiła nazwę Aleji Zmarłych. Druga przecinała miasto od wschodu do zachodu. Współcześni badacze szacują, że dawniej miasto zamieszkiwało około dwiestu tysięcy ludzi.

„Meksykańska Częstochowa” – podróżowanie po Meksyku i odkrywanie go krok po kroku.

Na świecie istnieje wiele miejsc, które uznane są przez ogół społeczeństwa za święte. Portugalczycy mają Fatimę, Polacy Częstochowę, a Hiszpanie Santiago de Compostela. W kwestii Meksyku można by wspomnieć o Guadalupe, ale nie wolno zapominać o tym, że Teotihuacan również stanowi cel pielgrzymek i uznawany jest za ziemię świętą. Z tą różnicą, że uważają tak Indianie niezrzeszeni w wierze katolickiej, albo Ci, którym nie przeszkadza równoczesne wyznawanie wiary przodków wraz z tą, którą przywieźli ze sobą Hiszpanie w XVI wieku.

W mitach indiańskich jest mowa o tym, że świat miał swój początek właśnie w miejscu gdzie dziś odnajdujemy jedną z najsłynniejszych stref archeologicznych Meksyku. W Teotihuacan nastąpiło oddzielenie światła od ciemności, co w efekcie spowodowało powstanie słońca oraz księżyca. Prawdopodobnie to właśnie tam kapłani opracowali osławiony w świecie kalendarz. Nie dziwi mnie więc wcale, że wielu ludzi przemierza tysiące kilometrów po to aby pomodlić się na tej niezwykłej ziemi.

Strefa archeologiczna Meksyk

Centrum kultury Mezoameryki.

Jeśli w Twoich planach jest miejsce na podróżowanie po Meksyku, to nie możesz w jego trakcie pominąć wizyty w Teotihuacan. Część miasta, która była poświęcona obrządkom religijnym wzniesiona została wzdłuż Alei Zmarłych. Ciągnęła się ona od Piramidy Księżyca aż do Cytadeli. Na tym odcinku zbudowanych zostało wiele świątyń oraz Piramida Słońca. Ogrom i rozmach opisywanych budowli zachwyca i aż trudno uwierzyć, że podczas ich budowy nie zostało użyte ani jedno narzędzie wykonane z metalu.

Piramida Słońca wchodzi w skład trzech najbardziej okazałych piramid na świecie. Na jej szczyt prowadzą wysokie schody, których szerokość jest mniejsza niż ludzka stopa w rozmiarze 36. U podnóża budowli zachowały się fragmenty pomieszczeń, które niegdyś służyły kapłanom. W II połowie XX wieku odkryto tajemniczy tunel biegnący pod Piramidą Słońca, a na jego końcu komory. W jej wnętrzu znaleziono także kości trójki osób. Ile tajemnic skrywa to miejsce? Zapewne wiele, dlatego też ciągle planowane są kolejne badania archeologiczne.

Miejsce, które konkwistadorzy nazwali Cytadelą to po prostu plac, który otulony jest piętnastoma świątyniami. Najciekawszą budowlą wchodzącą w skład tego kompleksu jest Świątynia Quetzalcoalta. Ona także występuje w formie piramidy. Jej ściany ozdobione są licznymi wizerunkami węża, którego głowa tonie w piórach. W taki właśnie sposób wyobrażano sobie boga, któremu zostało poświęcone to miejsce. Odnaleźć tam można także podobizny boga deszczu – Tlaloca.

Bogowie Meksyk

Nogi i ramiona na obiad? Kanibalistyczne zapędy Azteków.

Podróżowanie po Meksyku wydaje się być szalonym pomysłem. To państwo słynie w końcu z licznych morderstw i porwań. Jeden z meksykańskich bossów narkotykowych doczekał się własnego serialu, a kino amerykańskie od lat lansuje Meksyk jako krainę bezprawia. Nie potrafię się jednak oprzeć wrażeniu, że dziś kraj ten jest oazą bezpieczeństwa w porównaniu ze swoją, dość krwawą, przeszłością.

Francisco Cervantes Salazar, dawny hiszpański pisarz, w swoich zapiskach wspomina między innymi o tym,  że Aztekowie wyjątkowo cenili sobie ludzkie nogi oraz ramiona i traktowali je jako niezwykły przysmak. Mięso z dłoni oraz stóp zarezerwowane było jedynie dla osób usytuowanych na najwyższym szczeblu hierarchii społecznej, czyli dla władców oraz kapłanów.

Podróżowanie po Meksyku wieki temu mogłoby narazić samotnego turystę na utratę kończyn. Chociaż w sumie jeżeli jednak wziąć pod uwagę to, w jaki sposób rozprawiał się z wrogami El Chapo, to chyba część azteckich tradycji przeniknęła w „tradycje” karteli.

Strefa archeologiczna Meksyk

W przekazach historycznych można odnaleźć informacje na temat tego, że azteccy władcy, kapłani oraz najlepsi wojownicy podczas religijnych praktyk dopuszczali się aktu kanibalizmu. Takie działania miały znaczenie czysto ceremonialne i prawo do nich mieli jedynie przedstawiciele elity azteckiego społeczeństwa. Podczas bestialskich rytuałów przelewano hektolitry krwi, co miało służyć zaabsorbowaniu mocy bogów, która zawierała się w ciele mordowanej ofiary. Według ich wierzeń każda z poświęconych osób stanowiła rodzaj inkarnacji boga, a więc idąc dalej tym tokiem myślenia, można dojść do wniosku, że zjadanie ich ciał było najbardziej bezpośrednim kontaktem z tym co uznawano za boskie. Zapewne to właśnie w ten sposób w Teotihuacan rodzili się bogowie.

Zwiedzanie Meksyku

Jedna ze scen filmu „Frida” została nakręcona w towarzystwie Piramidy Księżyca. Jako nastolatka marzyłam by spojrzeć na Aleję Zmarłych z perspektywy jej szczytu. Kilka lat temu moje marzenie się spełniło, a w mojej pamięci na zawsze odbił się obraz wielkiego placu naszpikowanego niezrozumiałymi dla mnie popisami architektonicznymi. Wizyta w Teotihuacan pozwoliła mi dotknąć się bardzo brutalnej historii, która jednocześnie jest na swój sposób fascynująca.

 

Polecane